Mt 5, 37 „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.”

Kompromis, czy to słowo powinno gościć w myślach, sercu czy sumieniu osoby wierzącej ? Czy nie za często właśnie taka postawa cechuje nas „niedzielnych katolików”? Zgadzamy się w swoim życiu, społeczeństwie, rodzinie na połowiczną walkę z grzechami, na przestrzeganie przykazań wedle własnej wygody i komfortu.

Pewnie każdy z nas (ja też) chciałby, żeby nasze życie było proste i przyjemne, by Bóg nieustannie obdarzał nas błogosławieństwem, ale nie wymagał za wiele, bo przecież jest nam dostatecznie ciężko. Bezrobocie, bieda, terroryzm, z iloma problemami musimy się przecież mierzyć? Czy Bóg ma prawo jeszcze czegoś od nas wymagać?

Oczywiście, że tak! Przecież przykazania to nie zbiór reguł i zasad, które musimy przestrzegać, bo spotka nas kara. Przykazania są obietnicą miłości, są zapowiedzią wspaniałego życia, jakie nas czeka, jeśli będziemy się wedle nich kierować. Ale nie pół na pół,  w całości, wkładając w to swoje serce i zaangażowanie. Kompromis w życiu jest ważny w relacjach z drugim człowiekiem, w pracy, w dzieleniu obowiązków, ale na pewno nie w wierze.

Jezus umarł za mnie i za ciebie, dopełnił ofiarę w całości. Mógł przecież po biczowaniu, sądzie i drodze na Golgotę zejść z krzyża (do czego namawiali Jezusa faryzeusze). Nie! Chrystus dopełnił swojej męki i zmartwychwstał dla mnie i dla ciebie. Wykonał wszystko, co było potrzebne dla naszego zbawienia. Ukochał nas do końca!

Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, że żyjąc życiem wiary jesteśmy skazani na sukces. Przecież to w trudnościach ukazuje się jak naprawdę wierzymy. Czy obwiniamy Boga za skutki naszych grzechów, czy prosimy o pomoc ufając mu niezależnie od sytuacji?

Dzisiejsze czasy wymagają od nas jasnej postawy, czytelnych zachowań w naszym życiu, które będą pokazywały, że żyjemy Ewangelią. Nasze zaangażowanie może być dla ludzi jedynym świadectwem i zachętą do nawiązania relacji z Jezusem, jaką kiedykolwiek otrzymają. Bezkompromisowa walka ze złem i grzechem w naszym życiu powinna być początkiem drogi do nawrócenia (którego nieustannie potrzebujemy) i światłem dla tych,  którzy Boga jeszcze nie poznali – albo żyją w świecie złudnego wizerunku Boga tyrana.

Bóg jest miłością! Pamiętaj!